Przez wiele lat zajmowałam się grafiką użytkową, głównie w wydawnictwach prasowych i książkowych. I bardzo lubiłam tę pracę (cały czas sprawia mi przyjemność „zrobienie” jakiejś książki). Ale przyszło zmęczenie i wieku 46 lat postanowiłam wrócić do czegoś, czym zawsze chciałam się zajmować, czyli grafiką warsztatową (a także zdobyć formalne kwalifikacje do czegoś, od czego zawsze stroniłam, czyli edukacji). I tak grafika artystyczna stała się moją absolutną miłością (szczególnie techniki metalowe trawione), a pracownia, z jej wyziewami i ciągłą obecnością – w najbardziej zaskakujących zakątkach – farby graficznej/drukarskiej, zarówno azylem jak i całym światem.
